Święta Rodzina – Czy taka jest możliwa?

⁄ Dodane:

Pojęcie – święta Rodzina – brzmi w naszych uszach bardzo górnolotnie i nieosiągalnie. Dotyczy praktycznie tylko rodziny Jezusa Maryi i Józefa, a dla nas zwyczajnych ludzi, żyjących w twardych realiach wydaje się bytem oderwanym od rzeczywistości. Święta Rodzina, to jak piękny obrazek na który można jedynie spojrzeć, westchnąć i powrócić w nasze bolesne tu i teraz.

A jak było w rzeczywistości?

Wydaje się, że Ewangelie dają wystarczającą ilość informacji, aby ten obraz jeszcze bardziej poznać i ocenić czy przystaje do naszego życia. Możemy śmiało przypuszczać, że Maryja i Józef byli bardzo młodzi i niezbyt zamożni. Oboje pragnęli rodziny i ją założyli. Po zaślubinach (kidduszin) a przed zamieszkaniem razem (nissuin) miał, według zwyczajowego prawa, upłynąć rok przeznaczony zapewne na duchowe zjednoczenie w dystansie ciał. I to był bardzo mądry zwyczaj, niestety nie zawsze w pełni przestrzegany I trzeba tu z całą stanowczością zaznaczyć, że Maryja i Józef byli pełnoprawnym małżeństwem, a nie tylko narzeczeństwem, a do zwyczaju „niezamieszkania razem”, podeszli z największą odpowiedzialnością.

To właśnie w tym czasie następuje Zwiastowanie. Podczas rozmowy z Boskim posłańcem Maryja nie zapomina o Józefie i ich czystej relacji: Jak to się stanie skoro nie znam męża?

Z kolei Józef, kiedy dowiedział się o błogosławionym stanie Maryi, nie chciał wystawić jej na zniesławienie, a przecież Prawo dawało mu możliwości ukarania niewiernej żony. Postanowił dla Jej bezpieczeństwa i ludzkiej opinii wziąć wszystko na siebie i potajemnie Ją opuścić.

Kiedy Bóg objawił mu we śnie całą prawdę, Józef przyjął Jego wolę i wziął Maryję do siebie (nissuin). Jakże musiał być szczęśliwy wyborem Boga i Jej wiernością. Błogosławieństwo Boga i małżeńska miłość pozwalała im przejść nad tym, że w opinii publicznej figurowali jako ci tacy niby pobożni, co nie dochowali zwyczaju czystości, a przecież prawda była inna.

Od tego czasu Maryja i Józef są ciągle razem. Zwornikiem tego „razem” jest zjednoczenie z Bogiem tak intensywne, że to co materialne i cielesne spada z natury rzeczy na dalszy plan. Są razem w Betlejem, razem uciekają przed Herodem, razem emigrują do Egiptu, razem wracają do Nazaretu, razem pielgrzymują do świątyni. Razem wychowują Syna, którego Bóg nam poprzez nich dał.

Ojciec Niebieski choć wydał Swojego Syna na cierpienie i ofiarę za wielu, to zaoszczędził Mu złej rodziny. Tak często mówimy, że Słowo Boże przyjęło postać człowieka i zamieszkało pośród nas, tak często akcentujemy graniczne ubóstwo narodzin Jezusa, tak mało akcentujemy, że nie było piękniejszego miejsca poczęcia, narodzin i ludzkiego kształtowania Chrystusa jak przestrzeń miłości między Maryją i Józefem.

To niewątpliwy przykład dla wszystkich małżonków i rodziców. Nic i nikt, żadna sytuacja życiowa, nie zwalnia ich od świętości. Przykazanie czwarte mówi: Czcij ojca swego i matkę swoją, abyś długo żył i dobrze ci się powodziło na ziemi. Czci się Boga i Jego świętych. Tak więc małżonkowie, rodzice są wezwani do świętości. Chrystus zaproszony do rodziny przez Sakrament Małżeństwa niesłychanie wzmacnia to wezwanie, ale i umożliwia jego realizację. Można i trzeba zawalczyć o świętość rodziny. Wszystkie dzieci mają do niej prawo.

To co niszczy świętość to grzech. Zarówno ten przedmałżeński jak i ten w trakcie trwania związku. Trzeba go uznać i tym bardziej zaprosić Chrystusa. Tu nie ma miejsca na prymitywne wykręty. Stawka jest ogromna, a czas jest krótki.

ks. Lucjan Bielas

galeria zdjęć

Dziel się i komentuj