To, co się „DZIŚ” nazywa

To, co się „DZIŚ” nazywa

Kiedy Izraelici wrócili do Palestyny po niewoli babilońskiej (586 – 538 przed. Chr.), kondycja społeczna, gospodarcza i religijna narodu była mizerna. Brak własnego przywódcy, dominacja perska, bieda, a przede wszystkim brak motywacji, sprawiały, że wszystkie poczynania odbudowy dawnej świetności były marne.
 
W połowie  V w. p. Chr. w Jerozolimie pojawiło się dwóch reformatorów:  Ezdrasz i Nehemiasz. Mieli wspólny cel, a mianowicie – wzmocnienie jedności narodowej, jednakże każdy z nich działał na innej płaszczyźnie. Ezdrasz zajął się reformą moralną, Nehemiasz zaś, społeczną.  Działania reformatorów nie tylko musiały się wzajemnie przenikać i uzupełniać, ale w pozyskiwaniu sił do realizacji zadań korzystali z jednego źródła, a była nim odbudowana relacja z Bogiem.  Cały lud przyjął z najwyższym szacunkiem i zrozumieniem księgi Prawa Bożego, czytane z uwagą i właściwym komentarzem. Natomiast swą wolność społeczną i wierność Bogu, lud zamanifestował świętowaniem szabatu. Żydzi, jak żaden inny naród zrozumieli podstawową prawdę: człowiek wolny umie świętować, niewolnik nie ma tej umiejętności. Nie koniecznie jest to związane z fizycznym zniewoleniem, tu przede wszystkim mamy na myśli zniewolenie ducha. Wolne społeczeństwo opiera się na wolnych obywatelach.
 
Słuszność podjętych wtedy reformy potwierdziła historia. Miały różne narody wybitnych przywódców, potężne armie, bogate skarbce, ogromne przestrzenie i pozostały po nich jedynie zapiski i wykopaliska archeologiczne . Tymczasem Naród Wybrany, przez proces głębokiego przyjęcia Prawa oraz świętowanie szabatu, przetrwał do dziś i trudno mu odmówić skuteczności.

W święty dzień szabatu wchodzimy z Chrystusem do synagogi w Nazarecie, gdzie się wychowywał. Chodził do niej regularnie. Wszyscy znali Go świetnie, bo ponad 30 lat był przecież jednym z nich.  Tym razem przyszedł owiany sławą jako cudotwórca i znakomity komentator Słowa Bożego. Kiedy odczytał mesjańskie proroctwo z księgi proroka Izajasza, do wpatrzonych w Niego rzekł:  „Dziś spełniły się te słowa Pisma, które słyszeliście”.
 
Owo „DZIŚ” to niezmiernie ważne słowo, bo to, co oznacza, nigdy się nie skończy. Chrystus przez swoją śmierć, zmartwychwstanie i  wniebowstąpienie wypełnił Słowo Boga i szabatowi nadał nową jakość – Dzień Pański. I znowu trzeba spojrzeć przez pryzmat historii. Słowa wypowiedziana w malutkiej synagodze w Nazarecie wypełniają się do dziś i jakże mocno przemieniły świat. Z jakiej przyczyny? Bo dla Boga jest tylko dziś, dla Boga jest wszystko teraz. Dla nas „czasowych” jest sekunda przed i sekunda po. Bóg, nieskończona Miłość, jest teraz – zmartwychwstały Jezus jest teraz, jest dziś. Niesłychanie  mocno wyraża to Eucharystia, która jest uobecnieniem – a więc jest „dziś” – śmierci Jezusa Chrystusa,  Jego zmartwychwstania i wniebowstąpienia.
 
Zapewne nigdy w dziejach świata nie wydano tak gigantycznych pieniędzy na manipulację słowem, jak w naszych czasach. Niektórzy specjaliści twierdzą, że człowiek średniowiecza nie usłyszał przez całe swoje życie tylu informacji, ile człowiek XXI w. słyszy w przeciągu jednego miesiąca. I to jeszcze, trzeba dodać, znakomicie przygotowanych informacji do tego profesjonalnie podanych. Zniewalanie „odpowiednią” informacją było zawsze, dziś ma jednak wyjątkowe możliwości.
 
Może warto w potoku słów wsłuchać się przede wszystkim w te, które kieruje do nas Bóg. Mamy pewność, że są prawdziwe, że wypowiada je Miłość i prowadzą do naszego wyzwolenia. Wsłuchiwać się w nie codziennie i świadomie z Jezusem Chrystusem  budować swoje „DZIŚ”, które dzięki Niemu nigdy się nie skończy, ma niesłychanie głęboki sens.
 
Ks. Lucjan Bielas