Kto to jest?

Kto to jest?

Niedziela Palmowa

Komentarz do Ewangelii według Świętego Mateusza (21, 1-11)
 
Niedziela Palmowa roku 2020 zostanie nam na długo w pamięci. Może jak nigdy dotąd, znajdując się w swoistego rodzaju „areszcie domowym”, mamy pragnienie, aby wyruszyć w tradycyjnej procesji, niosąc palmy. Ta nowa sytuacja jest nam dana może i po to, aby z większą świadomością otworzyć się na Chrystusa i  tak jak prawie 2000 lat temu w Jerozolimie, wraz z tamtejszym tłumem radośnie zaśpiewać: „Hosanna Synowi Dawida. Błogosławiony, który przychodzi w imię Pańskie. Hosanna na wysokościach”. Może to pragnienie i te refleksje obudziły się nawet u tych, którzy rozpędzili się w pracy, w zarabianiu,  w nauce ,  w budowaniu, w handlowaniu, w rozlicznych wyjazdach i we wszelkich, wydawało się wtedy, koniecznych zajęciach.
 
Czy otwarcie się na Chrystusa, to tylko jeden ze sposobów przywracania spokoju ducha w  zawirusowanym świecie? Ma być ono ucieczką do dawnych wspomnień, żeby teraz w zawirusowanej głowie nie dostać przysłowiowego „ku ku”? A może w tym wszystkim idzie o jeszcze coś więcej?
 
Warto szukać odpowiedzi na to pytanie, ale tylko z Bogiem. Wirus wymknął się spod kontroli człowieka, ale na pewno nie wymknął się spod kontroli Boga. Szukanie odpowiedzi tylko w ludzkiej przestrzeni, jest więc nieporozumieniem.
 
2000 lat temu Jezus, wjeżdżając do Jerozolimy, zadbał o uroczysty charakter tego czynu. Miał wolę, aby ten wjazd stał się wyraźnym znakiem nie tylko dla Jemu współczesnych, ale dla wszystkich i po wszystkie czasy. 1000 lat wcześniej Jego praojciec Dawid zdobył to miasto i wjechał doń uroczyście, przelewając krew obrońców. Jezus zdobywa to miasto, które ma znaczenie symboliczne dla całego świata, przelewając własną krew jako prawdziwy człowiek i objawiając Boską miłość i moc, jako prawdziwy Bóg.  Za chwilę przecież zacznie się Jego męka, śmierć i ZMARTWYCHWSTANIE! W historii świata nie ma i  nie będzie bardziej przełomowego wydarzenia.
 
Jezus tych, którzy Go przyjmą, pragnie wyzwolić od wszelkiego rodzaju spętania, od bałaganu moralnego, lęku i niepokoju, od wszelkich chorych relacji, słabości, bezsensu życia, pogubienia, świadomości marnowanego i uciekającego czasu. I tak jak wirus ze swoim niepokojem i śmiercią, Jezus wchodzi z pokojem i życiem. Wchodzi jeszcze głębiej i jeszcze skuteczniej. To Jemu mogę zawierzyć wszystko, największą moją głupotę i podłość, przyjąć Jego przebaczenie i z całą odpowiedzialnością przyjąć Jego polecenie: „Idź i odtąd nie grzesz!”. Tak ma się zmieniać świat na Jego królestwo, przez moje nawrócenie.
 
To nie przypadek, że pandemia nastąpiła w czasie Wielkiego Postu i świąt Wielkanocy. Wiemy już, że po jej ustaniu świat będzie wyglądał inaczej. Czy gorzej?
 
Dziś Jezus staje przed światem jak wtedy przed bramami Jerozolimy. Nie chce ofiar, chce, aby z Jego ofiary świat skorzystał. Bo doskonalszej ofiary nie ma i nie będzie.
 
Gdy wjechał do Jerozolimy, poruszyło się całe miasto, i pytano: „Kto to jest?” A tłumy odpowiadały: „To jest prorok Jezus z Nazaretu w Galilei”.
 
Pytano, bo wielu pielgrzymów widziało Go po raz pierwszy. Ci zaś którzy Go znali, tak jak potrafili, odpowiadali.  To pytanie świata i odpowiedzi uczniów, ten niesamowity dialog trwa i trwał będzie.  Dziś, w Niedzielę Palmową 2020 roku otaczający mnie świat pyta mnie katolika: „Kto to jest?” Kto to jest  Ten, o którym tym głośniej krzyczysz, im bardziej zabrania ci się pójść do kościoła?  
 
Ks. Lucjan Bielas