Co Jezus zabrał ze sobą do nieba?

Co Jezus zabrał ze sobą do nieba?

Komentarz do Ewangelii według Świętego Mateusza (28, 16-20)

W swym liście na 100 rocznicę urodzin św. Jana Pawła II papież senior Benedykt XVI,  mówiąc o jego wykształceniu, zaznaczył, że teologii uczył się nie tylko z książek, ale przez  konkretne  trudne sytuacje życiowe. Treści poznane w literaturze osobiście przeżywał i dogłębnie doświadczał.  Wydaje się, że właśnie takie studiowanie prawd wiary jest drogą do prawdziwej mądrości, otwartą dla każdego myślącego człowieka. Tylko tak rozumiana teologia daje możliwość tworzenia prawdziwej i głębokiej relacji z Bogiem i człowiekiem.

I właśnie w tak pojętej szkole teologicznej zderzyłem się z Uroczystością Wniebowstąpienia Pańskiego. Wiedza zaczerpnięta z książek pozwala mi na opisanie tego historycznego wydarzenia oraz na przeprowadzenie analizy teologicznej. Wiara pozwala mi na ucieszenie się wprowadzeniem przez Jezusa, ludzkiej natury do boskiej rzeczywistości Trójcy Przenajświętszej. To On daje świadomość sensu i celu życia, a jako „niebieski deweloper” przygotowuje każdemu mieszkanie w domu Ojca Niebieskiego. To On jako prawdziwy Bóg, dla którego nie ma rzeczy niemożliwych jest obecny wszędzie, tak jak zechce i w niebie i na ziemi. Jego odejście każe Go oczekiwać, albowiem odchodzi jako żywy. Sam odchodzi i sam wróci. Zwyciężył zło, ma więc prawo do sądu. A dodatkowo, na nasze ziemskie tu i teraz, daje nam prawdziwą mądrość, Boską Mądrość – Ducha Świętego. To właśnie w Jej świetle odczytywane życie staje się  szkołą teologii. To wiem z książek i akceptuję wiarą.

Tymczasem w jednej niemal chwili, kiedy zdrowie okazało się wątpliwe, a szpital ratunkiem, zatrzymany w locie, ląduję wśród chorych.  Rewolucja w życiu i w kalendarzu, a przede wszystkim w głowie. W tym przewróconym do góry kołami osobistym światku jawi się Bóg ze swoją łaską, można powiedzieć z dodatkowym oprogramowaniem na nową sytuację. I pojawili się ludzie z ogromną ilością dobra w sercu i skuteczności w działaniu. Otoczony modlitwą i wszelką możliwą pomocą, uświadomiłem sobie tak mocno, jak nigdy dotąd, że dobro, zarówno to nieskończone, wypracowane przez Jezusa, jak i to nasze ludzkie, wraz z Nim wchodzi do nieba, do domu Ojca Niebieskiego, do banku, gdzie jego wartość na niczym nie straci. Jezus, wstępując do  nieba, nie tylko bierze ze sobą naszą ludzką naturę, ale i naszą ludzką dobroć.

Apostołowie dwa razy żegnali Jezusa. Pierwszy raz, kiedy składali Go w grobie. Wtedy wszystko się im zamknęło. I drugi raz, kiedy wstępował do nieba. Wrócili do Jerozolimy radośni i otwarci na czynienie prawdziwego dobra.

Nie marnujmy więc czasu, póki go jeszcze mamy!

Ks. Lucjan Bielas